
Nie jest żadna tajemnicą że uważam skomplikowane gry turowe za dużo lepsze od ich strategicznych odpowiedników rozgrywanych w czasie rzeczywistym. Jest jednak pewne odstępstwo od tej reguły a brzmi ono
StarCraft. Strategia czasu rzeczywistego. Trzy znakomicie zbalansowane rasy, oferujące wszak odmienne możliwości taktyczne. Wciągająca historia opowiedziana w ciągu trzech kampanii oraz multiplayer, który od dekady nie chce się znudzić. Tak właśnie opcja gry multiplayer w
StarCraft ukazała całe piękno taktyki w grach komputerowych. Dlatego z tak wielkim entuzjazmem przywitałem informację jakoby rozpocząć się miały prace nad drugą częścią gwiezdnej batalii.
Jeśli chodzi o fabułę to mamy kontynuację tego co działo się w Brood War. Fala zerlingowego żywiołu zalała wszechświat. Padły główne siły Terran, u progu klęski stanął macierzysty świat Protossów. Życie chyliło się ku zagładzie. Jednak Kerrigan nie zadała ostatecznego ciosu lecz wycofała się i słuch o niej zaginął.
Podstawowe informacje zawarłem już w opisie gry w
Bibliotece Gier. W zapowiedzi chciałbym się skupić na szczegółowym objaśnieniu nowych rozwiązań.
Jako że cała gra będzie teraz w pełni trójwymiarowa już w menu znajdziemy kilka istotnych zmian. Menu będzie stanowić wnętrze statku. Trójwymiarowy engine przygotowany na tę okazję, pozwoli poruszać się pomiędzy mostkiem kapitańskim, narzędziownią czy zbrojownią. Z każdą napotkaną postacią będziemy mogli zamienić kilka zdań. Statek przemieszcza się a oznacza to dokładnie, że będziemy mieli pewien wpływ na to, których misji się podejmiemy, których nie.
Oczywiście w strukturze rozgrywki rewolucji nie będzie. W
StarCraft II wystąpią te same dwa surowce, te same rasy i ten sam schemat rozbudowy bazy. Gdzie nowości ? Ano właśnie w rozwiązaniach taktycznych - tym razem paleta jednostek jest dużo bardziej różnorodna i zbilansowana.
Przykładem jest na przykład terrańskie
AH/G-24 Banshee - małe i zwinne pojazdy latające, które zastąpiły wysłużone już Wrighty. Są przystosowane do walki powietrze-ziemia. Są słabo opancerzone, ale mogą się maskować. Są idealnymi jednostkami taktycznymi.
Viking w dwóch formach - latającej i kroczącej. W tej pierwszej dzięki bardzo szybkostrzelnym działkom specjalizuje się w zwalczaniu największych i najciężej opancerzonych jednostek. Jako jednostka lądowa idealnie nadaje się do akcji dywersyjnych. Kolejny przykład to
Reaperzy uzbrojeni w pistolety i potrafiący dynamicznie przemieszczać się na wyższe poziomy (wzniesienia, skarpy). Właśnie - poziomy! Teraz mapa składać się będzie z wielu półek skalnych co znacznie zwiększa ilość opcji strategicznych. Pisząc o poziomach nie sposób nie wspomnieć o
Colossus - nowa jednostka, uzbrojona w dwa lasery, idealna do walki z małymi jednostkami przeciwnika...dalej
Immortal nowa wersja Dragoona, posiada tarczę, która aktywuje się przy uderzeniach potężnych broni (jak np. działo Siege Tanka), tarcza nie jest aktywowana w przypadku broni o mniejszej mocy. To wszystko sprawia że każda jednostka będzie mieć tym razem swoje słabe i mocne strony a odpowiednie użycie danej jednostki do sytuacji będzie miało kluczowe znaczenie.
Jak widać, prace nad balansem SC2 trwają. Nie będzie żadnej rewolucji. Idea i ogólny charakter poszczególnych ras pozostanie bez zmian. I dobrze.
StarCraft'owi nie potrzeba rewolucji, tylko ewolucji, dzięki której marka SC będzie zasiadać na tronie multiplayer-owych RTS-ów przez następne 10 lat.